16 maja 2012

Brother Cup - Bydgoszcz 2012


Weekend podsumowuje bardzo dobrze. Na zawody pojechałam ot tak, decyzja zapadła nagle: „Jedziemy? A tam, jedziemy!” (Magda od Tiśki może to z resztą potwierdzić ;P ). I tak oto pojechaliśmy na zawody po zaledwie 3 miesiącach pracy na torze…
Mimo mojego wewnętrznego niepokoju Laki zrobił wszystkie strefki, ładnie biegał i perfekcyjnie skakał! Mój handling pozostawię bez komentarza…

WYNIKI:

sobota:
A0 - 4/6 – 5pkt. (odmowa na ostatniej hopce z mojej winy)
J0 - 6/8 - czysty
A+J - 4/6
J0 - 6/8 – 5pkt. (pańcia wprowadziła psa na tunel, a nie do niego…)

niedziela: 
J0 - 2/7 – czysty
A0 - 5/7 – 5pkt.
A+J - 1/7!
J0 - 5/7 – 5pkt. (zła zmiana przed psem, pies okazał się być szybszy niż przypuszczałam)


W pracy z Lakim skupiam się na frisbee, ale jak się okazuje ma on większy talent i predyspozycje do agility :P A ja, jako dobra pańcia, oczywiście dostosowuję się do psa i zaczynam solidną pracę na torku (choć frisbee nie odpuszczę)

Jak na nasz debiut to stanięcie dwa razy na pudle jest dużym sukcesem. Nasz start podsumowuję bardzo pozytywnie i już myślę, gdzie by tu dalej jechać :P


niedzielny przebieg J0

8 maja 2012

DCDC Chorzów 2012

i po DCDC w Chorzowie...
Nie mogę powiedzieć, że było źle :P Fajnie ludzie, super atmosfera!

My, jak zwykle, obstawialiśmy startersy (i jeszcze kilka sezonów tu spędzimy). We freestylu Laki mnie nie zawiódł, lecz jak to w tradycji już bywa pańcia skopała rzucanie... Taaa... znowu kilka dekli poleciało w ziemię ;P
W T&F trochę gorzej. Zmęczenia dopadło Lakiego... Brak drivu jest to niestety klasyczne zachowanie mojego kundlasa podczas zawodów w obcym miejscu, ale i tak było nieźle. Pańcia też się tu nie popisała przekraczając linię podczas rzutów...

Ostatecznie 7 miejsce na 21 teamów pokazuje, że kundlas też może być niezły i potrafi dać kopa niejednemu borderowi ;D

Więcej nie będę gadać, bo możecie to sami zobaczyć:

6 marca 2012

Wielkie zmiany...

Sporo u nas się działo od listopada 2010r. Nastąpił u nas przełom w codziennym życiu! :D

Nie wiem dokładnie kiedy, ani jak udało mi się nawiązać współpracę z hodowlą "TRUE STORY" i ośrodkiem "ANNÓWKA". Wszystko się tak szczęśliwie potoczyło, że mogę się teraz cieszyć wolnym czasem spędzanym z moimi psami w gronie innych borderomaniaków :D 

29 stycznia 2012

Występy przed publicznością

Powracając do przeszłości...
We wrześniu wystartowałam w powiatowym konkursie "Pokaż swój talent". Oczywistym jest, że nie grałam, ani nie śpiewałam (choć właśnie takie osoby zostały wyróżnione - monotoniczność wszelkich konkursów!). Pokazałam dog dancing. Niby trochę sztuczek, muzyczka, ale ludziom się strasznie spodobało - byłam mile zaskoczona tak pozytywnym nastawieniem! Po pierwszej rundzie konkursu, gdzie wystąpiłam z Fidkiem, zostałam zakwalifikowana do drugiego etapu i tu pokazałam się z Lakim . Dostałam gromkie brawa i dwukrotnie schodziłam ze sceny z bananem na twarzy :D Dzień zaliczam do tych pozytywnych!


W październiku wystąpiłam z Fidem w czasie obchodów z okazji Dnia Latawca. Ludzie także byli mile zaskoczeni pokazem dog dancingu :)
I tak nam mijała jesień...

8 października 2011

DCDC Poznań

Wracając do przeszłości…
18 czerwca, po raz drugi, wystartowałam w zawodach DCDC. Z Lakim w starters’ach, a z Fidem zadebiutowałam w Pro Toss & Fetch.

Po freestylu byłam zdumiona. Nie uzyskaliśmy w sumie dużo punktów (tylko o 0,15 więcej niż we Wrocławiu), ale wylądowaliśmy na 4 miejscu na 24 startujących! Byłam w wielkim szoku :D Choć nadal wiedziałam, że to jeszcze nie jest 100% Lakiego :)
W T&F poszło nam zdecydowanie gorzej… Swoje zrobił wiatr, który niemiłosiernie utrudniał mi rzucanie. Gdyby poszło nam tak jak we Wrocławiu, czyli wyrzucałabym 8,5pkt. to wylądowalibyśmy na pudle. Niestety nie udało się. Byłam na siebie wściekła, ale już zdążyło mi przejść ;P Mam nadzieję, że za rok będzie jeszcze lepiej.

Strat w Pro-Toss & Fetach z Fidem to była lekka porażka… Niestety wyszło jak słabo mamy opanowany aport… Choć w domu wychodził nam już dobrze to tu duże rozproszenie, wielu ludzi i jeszcze więcej psów dało się mocniej we znaki niż myślałam.

Po każdych kolejnych zawodach wiem co muszę jeszcze poprawić, nad czym popracować. Cały czas się uczę, więc nie ma na razie co myśleć o jakiś wygranych. Na obecnym poziomie jest to fajna zabawa zarówno dla mnie jak i dla psa ;) Liczy się wspólnie spędzony czas!