


Więcej fotek tutaj: KLIK



KLIK - kliknij, żeby obejrzeć
W końcu zeszliśmy z ringu i już było mi lepiej :P




Nawet smarowanie dysku kiełbasą i przyklejenie jego ukochanego ringa nic nie dało. Dyski poprostu olewał: "Ooo... leci, leci, spadło..."

No to w takim razie po kilku przebiegach przez prosty tunel, trochę go zgięłam. Tu też poszło bez większych problemów, szybko się przekonał, że to nic strasznego. Potem znowu po kilku udanych przebiegach zgięłam najmocniej, że wbiegał i wybiegał prawie w tym samym miejscu. No i tu też (ku mojemu zdziwieniu) poszło szybko, i zaraz mogliśmy spokojnie ćwiczyć sobie torek z tunelem... 
zdjęcie: Monika Wojciechowska